bo wszytko tak szybko się zmienia…( treść każdego z wpisów jest na tyle aktualna na ile, zrewidowana przez życie, nie uległa jeszcze zmianie)

hm…

mam tego ranka na grafomanię ochotę

że aż miło

nic sobie nie obiecuję

że codziennie

pisać będę

bo nie chcę

a dyscyplinować siebie w tej kwestii

ochoty mi brak

więc widocznie ma być tak

a nie siak

 

ps. ostatnie moje przedwczesne zdyscyplinowanie i obietnice blogowe skończyły się poranną ociężałością z powodu góry rzeczy do zrobienia,

takiej sterty prasowania złożonej z codziennych małych i większych POWINNOŚCI, MUSIEŃ i takich tam  zróżnicowanych wewnętrzno-zewnętrznych ograniczeń.

Mądrość doświadczenia nauczyła mnie więc – Nie obiecuj czegoś na co nie jesteś gotowa – innym i sobie. Gotowa w sensie i fizycznym i psychologicznym i klimatycznym i dobowym. ….

A jeżeli już się na coś decyduję ‚tak naprawdę’, a to nie wychodzi bo nie daję rady –  to jest wyjść co najmniej 3 –

1. odpuszczam sobie ‚winy’ szybko i ich nie magazynuje w podświadomości i ciele ( w tym celu pomaga czasami stanięcie oko w oko z poczuciem porażki i tzw. ‚bezwartości’, którą ta porażka u mnie wywołała, wystarczy na kilka ułamków sekundy, aby ona sama, wydarzając się, mogła się przetransformować )

2. wykorzystuję starą indyjską mądrość,  że tylko krowa nie zmienia poglądów! a krową, tak czysto materialnie nie jestem…. zdaj się???

( chociaż nie wykluczam bo wszystko jest relatywne ??? )

3. daję sobie prawo do wybrania czegoś innego, tak po prostu, bez zbędnych ceregieli

 

 

 

Sklep Tree jest ożywiany na nowo…

a nowa forma się jescze nie narodziła … więc na razie w materii jesczcze go nie ma…ale będzie.

Niebawem.

Na razie zapraszam do Tęczowych

http://teczowyswiattree.blogspot.com/

bo są super!

A gdyby pojawiały się jakieś pytania to proszę o maila:

anetapfajfer@gmail.com

No i cóż – zciskam wraz z Tęczowymi! A

_MG_8881ready

‚wierszydlaki’

wierszydlaki  tworzą się

jak biorę długopis do ręki

jak dotykam klawiatury

zupełnie w innym celu

dzeje się

jak tego nie do końca chcę

słowa fruną

piszą się

wystukują

potykają o siebie

pchają

bez mrugnięcia oka

jedno przez drugie

na kartkę

na screen

na światło dzienne

lecą na łeb i na szyję

niektóre chwytam

niektóre uciekają w nicość

może się jeszcze wyłonią?

up to them

not to me

I’ll see….

‚Jak tu nie mówić nic?’

Skoro  mam tyle do powiedzenia

a nikogo, żeby mówić do…

brak

nul

odwagi też

mówię  do drzew za oknem

do komputera

do psów

do kotów

do siebie

Reszty nie mówię nikomu

nawet lalkom

nie żywym przecież

‚Sometimes’

I am

Independent

not like the states of the USA

not within the  limits

set by society,

religion

or family of origin

but like Me

My heart

My flesh

My bones

My organs

My blood

My mind

My brain

free of programming

Peszek Power Play-ing in me

Muzyczny szamanizm Peszkowej uwielbiam

sobą całą

Każdy numer wyzwala jakąś  moją część

Część której istnienie przeczuwałam po cichu

w kącie duszy mojej

Część którą ogarnęłam świadomością

z całą odpowiedzialnością

i bez niej

tzw. ‚nie przypadkiem’

czas jakiś temu

Część którą ukrywałam przed sobą i światem

do teraz

Część którą wciąż ukrywam skrzętnie

chyba nawet przed sobą?

i niespełnione Tęsknoty

wielkie jak oceany…

niewyzwolone z komórek mojego ciała

wyzwala też

Chciałam zamieścić jakiś konkretny numer ale każdy jest Tym który chciałabym zamieścić więc zamieszczam ten miły link koncertowy:

chwilka za chwilą aż zbierze się miarka

chwilka za chwilą

zmienna jak kobieta

albo rzeka

w  momencie nie-zatrzymania

biegnie

podskakuje

chichocze i kwili

….chiiii…kwiii…

jak dziecko niewninna

nagle znienacka

Karramba!

z krainy Deszczowców

cień rzuca ciemny

straszny i zimny

… brrrrr…

Stop!

bezruch

chwilę

pcha

z wolna

ziewać zaczyna leniwie

przeciąga się jak makaron

wyciąga we wszystkie strony

uśmiecha koniuszkiem samym

znowu smuci się delikatnie

łezkę roni

boczy zawadjacko

bałamuci bezwstydnie

zwiesza nos na kwintę

kręci się

w koło swojego ogona

…łiii…

na karuzeli

ciągle prawie taka sama

biegnie

goni

ucieka

potyka sama o siebie

ufff…

dalej

do przodu

dociera

NIC

tylko AŻ-przestrzeń

oddycha

wpada w zachwyt

trwa

w nieskończoności

swej

 

 

cd. refleksji na temat marzeń – UWAGA! Tylko dla marzycielek/li!

Jeżeli dzisiaj, w tej chwili, mogłabyś/mógłbyś żyć życie swoich marzeń, jak ono by wyglądało?

Gdzie teraz byś była? był?

Co byś robiła/ł?

Puść wodzę fantazji…jak masz ochotę.

………………………………………………….miejsce na wyobrażenia nielimitowane czasem, przestrzenią, realiami ……………………………………………..

 

I masz ci Babo placek!

Refleksji kilka na temat prawdy: ‚uważaj o czym marzysz’.

Osobiście, od lat i z dumą,  uważam siebie za podróżniczkę…w sercu!( tak dokładnie o sobie myślałam …ciekawe stwierdzenie …. jak się nad tym zastanowić… jak w ogóle można być podróżniczką w sercu??? haha)

Nie wiem ile razy powtarzałam, że jakbym Tylko miała Możliwość to wsiadam w samolot i lecę, najpierw na Goa a potem się zobaczy…. Podróże to było moje Największe Marzenie!!! Fajnie jest mieć marzenie!

Więcej nawet – podróże to była moja największa Pasja! Fajnie mieć pasję.

Stworzyłam nawet kota Podrożnika, który realizował tę pasję za mnie!

Jakiś czas temu, w chwili słabości pt. mam dość życia na wsi i mam dość tego co robię zawodowo ( trudno w to uwierzyć ale bywa, że mam dość Mieszkańców Krainy Tree!!! – nie to nawet, że są upierdliwi, ale za pracochłonni, może już za nudni ???) spotkałam znajomego, który podróżuje ( nie w sercu tylko w realu ) od kilku lat, kilka miesięcy w roku. Synchronia była dość konkretna – spotkały się bowiem 2, umownie nazwijmy je, informacje: info nr 1 – mam dość, chcę zmiany i w ogóle nic mnie nie trzyma tu gdzie jestem;   info nr 2 – słuchajcie jest fajny motyw na inne życie pełne wrażeń, przeżyć…potrzeba tylko decyzji!

I to jest to miejsce w którym następuje moment – a masz ci Babo placek – innymi słowy mówiąc – chciałaś to masz! Masz Możliwość spełnienia swojego Marzenia! Swojego Big Dream-a! No i co Ty na to? A może to Big Marzenie to było tylko small marzenie? A może to była jedna z Twoich iluzji pt. ‚gdyby coś to coś’…trzymająca Cię przy Twojej codzienności?

Krótko mówiąc – I co Ty na to Kobieto? he?

Możesz sprzedać dom i ruszyć w świat?

……………

Od tamtego momentu minął miesiąc…placek wciąż mam…. rozważam i nie…myślę i nie myślę…co to z nim zrobić? Rzucić się w niewiadomą, czy żyć tym co znam już w miarę dobrze? I czy chcę żyć tym co znam już w miarę dobrze???? Czy mi to wystarczy? Czy to jest To? co chcę ze swoim życiem zrobić.  A może naprawdę chcę coś więcej przeżyć???? I czy to więcej to nie jest jeszcze jedna iluzja???

Faktem jest fakt, że  ‚mój las’ już znam, schodziłam go wzdłuż i wszerz. Widoki z górki też. I ludzi w około, jakkolwiek wspaniali, też trochę już znam.

Czy to mi wystarczy??? do spełnionego, szczęśliwego życia????

Pytam siebie i nie…

Czekam aż będę wiedziała…